Wewnątrz kina, szczyciłem się tym, że nie boję się praktycznie niczego, albo przynajmniej niezbyt wiele. Jednak rozmawiające lalki w filmach grozy były jednym dużym wyjątkiem. Z jakiegoś powodu przerażało mnie, gdy głowa plastikowej lalki obracała się, jej usta się otwierały i zaczynała mówić. Sprawiało to, że dostawałem dreszczy.
Kiedy już znalazłem się w swoim kokonie, musiałem być uczciwy co do tego, że w istocie zawsze bałem się wielu rzeczy. Wszyscy tak mamy. W rzeczywistości strach, to nie tylko pierwsza emocja jaką odczuwamy jako niemowlę, ale również podstawa wszystkich osądów, przekonań i opinii, które kształtujemy w pierwszej połowie Ludzkiej Gry.
Zgodnie z Pismem Świętym, strach był również pierwszą reakcją Adama i Ewy po zjedzeniu jabłka z Drzewa Poznania Dobra i Zła…
“I zawołał Pan Bóg do Adama i rzekł mu: Gdzie jesteś? A Adam odpowiedział: Usłyszałem Twój głos w ogrodzie i bałem się.”
Biblia, Wersja Króla Jakuba,Księga Rodzaju, 3, 9-10
Gdybym próbował wymienić wszystkie rzeczy, których się bałem, mogłoby to zająć całą książkę. Ale są pewne lęki, na które chcę spojrzeć bardziej uważnie i które być może również czasami przeżywałeś, więc może się z nimi utożsamisz.
* * *
Niektóre lęki są dosyć oczywiste i wszyscy się do nich przyznają. “Boję się chodzić przez Central Park po zmroku.” Nie ma w tym wstydu, prawda? To po prostu zdrowy rozsądek, czyż nie? Cóż, nie do końca…
Inne są bardziej subtelne, być może bardziej wszechobecne; a są też takie, które pozostają niewypowiedziane, ale prawie wszyscy zdają się nimi dzielić. Niewielu ludzi wyjdzie na przeciw i powie, na przykład, że boi się samego życia, uważając świat za niebezpieczne miejsce do życia. Ale tak jest w przypadku ogromnej większości; i oni uczą tego swoje dzieci.
Przemyśl tylko na chwilę, przez co ludzie przechodzą, aby się chronić przed tym, co jest “tam na zewnątrz” – zarówno ochroną fizyczną, jak i ochroną psychiczną lub emocjonalną.
Na przykład bezpieczeństwo domowe to branża wielomiliardowa. Zawsze uważałem to za dziwne, że ktoś mógłby myśleć, że kilka małych kawałków metalu na drzwiach lub oknie – zwanych “zamkiem” – może ich uchronić przed każdym, kto naprawdę chce ich obrabować, jak gdyby poważny włamywacz przyszedł do domu, znalazł drzwi zamknięte na klucz i powiedział: “Ups, drzwi zamknięte. Dziś nie uda mi się obrabować tego domu”.
Oczywiście, zamek również pomija fakt, że jeśli Twoje Nieskończone Ja chcę, abyś został obrabowany – jeśli to jest doświadczenie, które zdecydowało się dla Ciebie stworzyć w danym momencie – zostaniesz obrabowany bez względu na kilka kawałków metalu. To samo dotyczy otaczania swojego domu, samochodu lub ukochanej osoby “białym światłem”, co również opiera się na strachu. Poza tym, jeśli jednak zostaniesz obrabowany, może Twoje Nieskończone Ja po prostu pomaga Ci pozbyć się niektórych przywiązań, które powstrzymują Cię przed staniem się motylem.
Z drugiej strony, to nie zamek powstrzymuje włamywacza od Twojego domu; to Twoje Nieskończone Ja, które nie tworzy doświadczenia obrabowania Cię. Nie obchodzi mnie, jak bardzo włamywacz chce obrabować Twój dom, ani jakie ma zaawansowane narzędzia, aby sforsować Twoje zabezpieczenia, nie dostanie się tam, jeśli to nie jest to, czego chce Twoje Nieskończone Ja. Nawet nie będzie w stanie dostać się przez otwarte drzwi.
Wkrótce zaczniesz to rozumieć i będziesz mieć wystarczająco dużo doświadczeń, aby zacząć wykazywać zaufanie do swojego Nieskończonego Ja, przestając zamykać cokolwiek – dom, samochód, teczka, szafka, cokolwiek; i ważne jest, że po tym jak się pozbywasz niektórych tych mniejszych lęków, zachowujesz się inaczej w codziennym życiu, działając zgodnie z nowym zrozumieniem i porzucając stare nawyki wraz z lękami.
Prawa dotyczące pasów bezpieczeństwa, kasków, prawa, które nakazują dzieciom jeżdżenie na tylnym siedzeniu zapiętym w plastikowej skorupce, oparte są na strachu i naszych próbach legislacyjnego przeciwdziałania temu. Jako dziecko zawsze siedziałem z przodu bez żadnych ograniczeń, tak jak wszyscy inni w moim wieku; to zdumiewające, że moje pokolenie w ogóle doczekało się dwudziestki! W dwóch wypadkach samochodowych, których doświadczyłem – jeden w wieku szesnastu lat, drugi w wieku pięćdziesięciu siedmiu – gdybym miał zapięty pas bezpieczeństwa, zginąłbym w obu przypadkach, potrzebując możliwości poruszania się po samochodzie, gdy ten dachował i przygniatał dach do ramy.
Tak, mogę być wyjątkiem, lub przynajmniej tak mogłaby na to spojrzeć ogólna opinia publiczna. Ale prawda jest taka, że pas bezpieczeństwa ani Cię nie ochroni , ani nie uratuje, jeśli Twój czas jako Gracza dla Twojego Nieskończonego Ja dobiegnie końca.
Nie mówię, że to jest “źle” nosić pas bezpieczeństwa; po prostu rozpoznaj i przyznaj, że opiera się to na strachu – albo strachu przed niebezpiecznym światem, albo strachu przed dostaniem mandatu od policjanta – i nie próbuj tego usprawiedliwiać jako coś “logicznego” lub “koniecznego”.
* * *
Istnieją także mentalne i emocjonalne zabezpieczenia, które stosujemy przeciwko strachowi. Lepiej się nie zobowiązywać do czegoś lub kogoś, bo to może nie zadziałać. Nie oddawaj całego serca, bo nigdy nie wiesz, kiedy zostaniesz zraniony. Trzymaj trochę pieniędzy w rezerwie na wypadek, gdyby coś złego się wydarzyło.
Jak już powiedziałem, mógłbym tak bez końca, ale nie będę. Teraz wiesz, czego się boisz, a odkryjesz wszystkie inne lęki, z których nie zdajesz sobie sprawy, w miarę jak będziesz kontynuować swoją przemianę w kokonie.
Ale istnieją dwa lęki, na które szczególnie chcę zwrócić uwagę. Jeden z nich prawdopodobnie masz świadomość – strach przed śmiercią. Drugi może być dla Ciebie czymś nowym – strach przed nieistnieniem (non-existence).
Było kiedyś bardzo popularne pewne słynne powiedzenie: “Dziś to pierwszy dzień reszty Twojego życia”. Przypuszczam, że miało to przekonać ludzi, aby myśleli o każdym dniu jako o nowym początku, nowym rozpoczęciu i uwolnieniu się od przeszłości.
Nie jest to “złe” myślenie, i może działać dla niektórych ludzi, zwłaszcza jeśli używają go do pozbycia się wszelkich wcześniejszych osądów, przekonań, opinii i lęków. Ale oboje wiemy, że to nie jest to co się zazwyczaj dzieje, chociaż to powiedzenie na pierwszy rzut oka może być prawdziwe.
Potem pojawiło się “Żyj dzisiaj, jakby to był Twój ostatni dzień”; albo, jak głosił Mahatma Gandhi: “Żyj, jakbyś miał umrzeć jutro”.
Również “niezłe”; wręcz “lepsze”. Większość ludzi, myśląc, że dzisiaj jest ich ostatni dzień, mogłaby odłożyć na bok wszystkie “powinności”, “musisz” i “muszę”, i żyć swoim podekscytowaniem, robiąc to, co przynosi im radość. Tak właściwie, w ten sposób moglibyśmy przeżywać każdą chwilę, bez względu na to, kiedy myślimy, że umrzemy.
A potem mamy powiedzenie Indian Ameryki Północnej: “Dziś to dobry dzień, żeby umrzeć”.
Czy możesz to powiedzieć sobie teraz? Czy żyjesz swoim życiem tak, że jeśli umarłbyś dzisiaj, nie miałbyś żadnego żalu, smutku, ani żadnych wyrzutów sumienia? Czy mógłbyś spotkać się z śmiercią dzisiaj i powitać ją otwartymi ramionami? Znajdziesz się dokładnie w takim miejscu, gdy pójdziesz trochę dalej w swoim kokonie i zaczniesz pozbywać się wszystkich lęków, które niesiesz.
Ale zaczynam brzmieć jak jakiś filozof z nurtu New Age, sugerując, że musimy pozbyć się strachu przed śmiercią; a to naprawdę nie jest to, co próbuję powiedzieć. Mówię, że musimy przestać się opierać śmierci i zacząć patrzeć jej prosto w oczy, przytulić ją, przynieść ją do naszej świadomości na co dzień i uczynić ją naszym stałym towarzyszem. Sugeruję, że musimy przestać osądzać śmierć jako “złą” i życie jako “dobre” lub “lepsze”, przestać żyć w dualizmie, jeśli chodzi o życie i śmierć.
Okazuje się, że wiele umysłów większych niż mój wyraziło tę samą myśl. Na przykład Wolfgang Amadeusz Mozart…
“Śmierć, gdy się ją bliżej rozważy, jest prawdziwym celem naszego istnienia, w ciągu ostatnich kilku lat nawiązałem tak bliskie relacje z tym najlepszym i najprawdziwszym przyjacielem ludzkości, że jego obraz nie tylko nie jest dla mnie już przerażający, ale wręcz bardzo kojący i pocieszający! I dziękuję mojemu Bogu za łaskawe umożliwienie mi przekonania się, że śmierć jest kluczem, który otwiera drzwi do naszego prawdziwego szczęścia.”
W. A. Mozart – Wiedeń, 4 kwietnia 1787 (ostatni list do ojca)
…i Michel de Montaigne…
“Śmierć trzyma nas za kark w każdej chwili… Aby zacząć pozbawiać śmierć jej największej przewagi nad nami, przyjmijmy sposób zupełnie przeciwny do tego powszechnego; pozbądźmy śmierć jej obcości, uczmy się z nią obcować, przyzwyczajajmy się do niej; niech śmierć będzie tym, co często mamy na myśli. Nie wiemy, gdzie na nas czeka śmierć: więc my czekajmy na nią wszędzie. Ćwiczyć śmierć to ćwiczyć wolność. Człowiek, który nauczył się umierać, odzwyczaił się być niewolnikiem.”
Michel de Montaigne – Próby, Księga Pierwsza
…i Sogyal Rinpoche…
“Prawdopodobnie najgłębszym powodem naszego lęku przed śmiercią jest to, że nie wiemy kim jestesmy. Wierzymy w osobistą, wyjątkową i oddzielną tożsamość – lecz jeśli ośmielimy się ją zbadać, odkryjemy, że ta tożsamość zależy całkowicie od niekończącej się kolekcji rzeczy, które ją podtrzymują: naszego imienia, ‘biografii’, partnerów, rodziny, domu, pracy, przyjaciół, kart kredytowych… To na ich kruchym i przemijającym wsparciu opieramy nasze bezpieczeństwo. Więc kiedy wszystko to zostanie nam odebrane, czy będziemy mieli jakiekolwiek pojęcie, kim naprawdę jesteśmy? Bez naszych znajomych podpór, stajemy twarzą w twarz z samym sobą, osobą, którą nie znamy, niepokojącym obcym, z którym żyliśmy cały czas, ale nigdy naprawdę nie chcieliśmy się spotkać. Czy to dlatego staramy się wypełnić każdą chwilę hałasem i aktywnością, jakkolwiek nudną czy trywialną, aby upewnić się, że nigdy nie zostaniemy sami w ciszy z tym obcym?… Kiedy zaczynasz przygotowywać się do śmierci, szybko zdajesz sobie sprawę, że musisz spojrzeć w swoje życie – teraz – i zmierzyć się z prawdą o sobie. Śmierć jest jak lustro, w którym odzwierciedla się prawdziwe znaczenie życia.”
Rinpoche, Sogyal. The Tibetan Book of Living and Dying
…i Dalai Lama…
“Świadomość śmierci stanowi fundament całej ścieżki. Dopóki nie rozwiniesz tej świadomości, wszystkie inne praktyki będą utrudnione.”
… i Sokrates…
“Strach przed śmiercią, moi przyjaciele, to jedynie uważanie się za mędrców, choć nie jesteśmy nimi naprawdę: to myślenie, że znamy to, czego tak naprawdę nie znamy. Jak ludzie mogą powiedzieć, śmierć może być największym dobrem, jakie im się przydarzy: lecz obawiają się jej, jakby doskonale wiedzieli, że to największe zło. A czyż to nie jest haniebna ignorancja, myślenie, że znamy to, czego tak naprawdę nie znamy?”
Nawet Jed McCenna ma kilka ciekawych rzeczy do powiedzenia w tym temacie…
“Śmierć wyjęliśmy z życia, co pozwoliło nam żyć nieświadomie. Oczywiście, śmierć nigdy nas nie opuściła, po prostu odwróciliśmy się od niej, udawaliśmy, że jej nie ma. Jeśli pragniemy przebudzenia – a to naprawdę wielkie ‘jeśli’ – musimy powitać śmierć z powrotem w naszym życiu. Śmierć to nasz osobisty Mistrz Zen, źródło naszej mocy, droga do przejrzystości, ale musimy przestać przed nią uciekać w ślepym panicznym strachu. Wystarczy zatrzymać się, odwrócić i tam jest, na wyciągnięcie ręki, spoglądająca na nas ze stałym spojrzeniem, palec uniesiony, każdą sekundę naszego życia…
“To, czym teraz jestem, jest nasączone świadomością śmierci, przesiąknięte w moim bycie w śnie, tak jak dawniej było to strachem i zaprzeczaniem śmierci. Śmierć zawsze jest przed moimi oczami. Nigdy jej nie ukrywam ani nie zaprzeczam, nie odpycham. Śmierć jest diamentowym sercem mojego bytu we śnie. Jest to cecha definiująca, która pokazuje mi wartość wszystkiego, co widzę…
Śmierć nadaje życiu definicję. Świadomość śmierci to świadomość życia. Zaprzeczanie śmierci to zaprzeczanie życia… Uwielbiam fakt mojej śmierci. To sprawiło, że moje życie stało się możliwe. Nie byłoby przebudzenia bez niej. To dzięki niej wiem, jaką wartość mają rzeczy. To dzięki niej wiem, co to jest piękno. To dlatego moja podstawa jest oparta na wdzięczności, a nie na strachu. To również dzięki niej wiem, co oznacza [Ludzkie] Dziecko w porównaniu do [Ludzkiego] Dorosłego, sen w porównaniu do czuwania. To dzięki niej mogę spojrzeć na kogoś i wiedzieć, czy śmierć idzie przed nim czy za nim… To nie jest o śmierci w abstrakcji, to o śmierci w najbardziej osobistym, intymnym sensie; o Twojej śmierci. Śmierć to znaczenie we śnie; cień stanu snu bez-‘ja’. Śmierć to strach. Nie możesz go zabić ani się przed nim ukryć czy uciec od niego, możesz tylko zwrócić się w jego kierunku albo od niego odwrócić. Jeśli zwrócisz się w jego stronę, zaprzyjaźnij się z nim, nie pozornie, ale jako swoją własną istotną prawdę, to śmierć staje się demonem, na którym możesz wyruszyć na każde pole bitwy.”
Dobrze powiedziane!
Ale proszę, abyście mnie źle nie zrozumieli. Jeśli nurkuję na głębokości stu stóp i nagle przestaje działać moje źródło powietrza, prawdopodobnie nie usiądę bezczynnie i nie pozwolę śmierci postąpić ze mną, jak chce. Być może; to zależy od okoliczności. Ale najprawdopodobniej postaram się dotrzeć na powierzchnię, postaram się przeżyć, postaram się jakoś znaleźć powietrze – nie z obawy przed śmiercią, ale bardziej z instynktu niż z czegokolwiek innego. W rzeczywistości, podczas gdy płynę w górę i myślę, że chciałbym znów móc oddychać, będę doceniać piękną okazję do umierania w miejscu, które kocham bardziej niż jakiekolwiek inne na ziemi – w oceanie z rybami, wielorybami i delfinami.
Miałem takie doświadczenie. Kiedy po raz pierwszy straciłem kontrolę nad moim samochodem, jadąc autostradą z prędkością 75 mph na tempomacie i zacząłem dachować, moją pierwszą myślą było: “Czy tak mam umrzeć?” Pamiętam, że zadałem to pytanie bez emocji, bez oporu i bez paniki; a odpowiedź przyszła natychmiast, „Nie”. Więc kontynuowałem całkowicie zrelaksowany, nie opierając się, nie próbując zatrzymać przewracania się, nie usiłując opierać się przeciwko czemuś, po prostu całkowicie poddając się przepływowi i ruchowi, pozwalałem mojemu ciału poruszać się swobodnie, gdziekolwiek samochód chciał mnie zabrać. W rzeczywistości, moje nieopieranie się temu, co się działo, jest bez wątpienia fizycznym powodem, dla którego nie zginąłem, gdy dach zapadł się podczas pierwszego przewrotu.
Czy zareagowałbym inaczej, gdyby odpowiedź brzmiała: „Tak, tak masz umrzeć”? Wątpię. W takim przypadku, jaki jest sens oporu?
* * *
Sądy, przekonania, opinie i strach przed śmiercią. Natknąłem się na doskonały przykład, który moim zdaniem świetnie łączy wszystko w schludny pakiet…
Zaczynamy od strachu przed śmiercią, a więc strachu przed czymkolwiek, co może spowodować tę śmierć. Rak skóry może prowadzić do śmierci, więc boimy się raka skóry. Mówi się nam, i przyjmujemy ten osąd, że ekspozycja na słońce jest “zła”, ponieważ powoduje raka skóry. Wierzymy, że musimy chronić się przed słońcem i jego szkodliwymi promieniami i kształtuje się opinia, że nigdy nie powinniśmy wychodzić na słońce bez filtrów przeciwsłonecznych, bo w przeciwnym razie dostaniemy raka skóry i umrzemy.
Teraz spojrzyjmy na prawdę. Rak skóry był dość rzadki do lat 50., tego samego czasu, kiedy Coppertone zaczęło reklamować opatentowany filtr przeciwsłoneczny i stworzyło teraz słynną dziewczynkę z Coppertone. Pozwól mi powiedzieć to jeszcze raz… liczba zachorowań na raka skóry zaczęła rosnąć stopniowo w latach 50…
TropicalInfo.org – Incydent raka skory.
.., co (przypadek?) zbiegło się z czasem wprowadzenia na rynek przez Coppertone swojego filtru przeciwsłonecznego..
Krem do opalania – Wikipedia
Następnie, w miarę jak coraz więcej ludzi korzystało z filtrów przeciwsłonecznych między 1950 a 2010 rokiem, rak skóry stał się “najczęstszym rodzajem raka w Stanach Zjednoczonych”, a “co roku jest więcej nowych przypadków raka skóry niż łączna liczba przypadków raka piersi, prostaty, płuc i jelita grubego”; podczas gdy “od lat 70 nasz kraj świadczy o wzroście sprzedaży produktów do opalania o 3000%”.
Skin Cancer Foundation – Facts
Czy nie musimy zapytać: “Czy filtr przeciwsłoneczny naprawdę zapobiega rakowi skóry, czy go powoduje?” Czyż nie dziwne, że im więcej ludzi używa filtrów przeciwsłonecznych, aby zapobiec rakowi skóry, tym więcej dostajemy raka skóry? Odpychaliśmy śmierć, odpychaliśmy słońce, odpychaliśmy raka skóry; i robiliśmy to masowo. W wyniku tego oporu podjęliśmy środki, aby próbować zapobiec temu, czego się baliśmy. Wynik, oczywiście, to więcej raka skóry i więcej śmierci; i wracamy do: “To, przed czym się opierasz, trwa.”
Tak to działa wewnątrz kina i to dobry przykład tego, co musisz zrobić w swoim kokonie – odwróć to równanie, zaczynając od swoich opinii i podejmowanych na ich podstawie działań, zagłębiając się, aby znaleźć przekonania, które są pod nimi, odnajdując osądy i opory, które doprowadziły do tych przekonań i nie zatrzymując się aż jasno wyrazisz strach, który to wszystko rozpoczął. Następnie przeprowadzasz duchową autolizę, zadając sobie pytanie: Czy ten strach naprawdę jest prawdziwy?
W tym przypadku prawdopodobnie dobrze zdajesz sobie sprawę ze swojej opinii, że nie powinieneś wychodzić na słońce bez filtrów przeciwsłonecznych. Nie powinno być trudne, aby szybko zdać sobie sprawę, że wyznajesz przekonanie, iż musisz chronić się przed słońcem i jego szkodliwymi promieniami. Stąd powinieneś być w stanie odnaleźć osąd, że ekspozycja na słońce jest “zła”, bo powoduje raka skóry. A potem to tylko krótka droga do strachu przed rakiem skóry i śmiercią.
“Wszystkie emocje to przywiązania, a źródłem energii dla wszystkich przywiązań jest strach.”
Jed McKenna
Chciałbym powtórzyć w tym miejscu, że wybór zawsze należy do Ciebie. Możesz zdecydować, że lubisz te lęki, że te lęki są ‘prawdziwe’ i uzasadnione, i nie widzisz sensu pozbywania się ich. Nie próbuję Cię przekonywać do czegokolwiek. Moim jedynym zadaniem jako przewodnika jest wskazanie, że wybór polega na kontynuowaniu życia w strachu albo na życiu wolnym jak motyl.
* * *
Jak radzisz sobie z lękiem przed śmiercią? Robisz z śmierci swojego przyjaciela, swojego partnera w życiu, swojego codziennego towarzysza. Witasz go, akceptujesz, obejmujesz go, doceniasz. Rozumiesz go, wyczekujesz go, a przede wszystkim przestajesz go oceniać i mu się opierać…
“Zastanowienie się nad śmiercią, nad własną śmiertelnością, to prawdziwa i potężna medytacja. Świadomość śmierci to prawdziwe zazen, to uniwersalna praktyka duchowa, jedyna, której kiedykolwiek potrzebujesz i którą każdy powinien wykonywać, więc tak, chciałbyś zrobić cokolwiek, by wprowadzić tę żywą świadomość do swojego życia. Wypracuj nawyk myślenia o śmierci za każdym razem, gdy spojrzysz na zegarek czy zegar, za każdym razem, gdy siadasz do posiłku, za każdym razem, gdy idziesz do łazienki. Codziennie idź na spacer samotnie i zastanów się, co to znaczy być żywym, chodzić, widzieć i słyszeć, oddychać. To nie jest ćwiczenie, to nie jest coś, co próbujesz sobie wmówić jak afirmacja. To coś, co jest rzeczywiste i centralne dla każdegoTtwojego myślenia i działania. Gdybyś wiedział, że umrzesz jutro, co byś dzisiaj zrobił? I kurczę, dlaczego tego nie robisz?”
Jed McKenna
W zasadzie rozmawiamy o oderwaniu się od naszych przywiązań do samego życia, zdejmowaniu warstw ego, które określają naszą tożsamość i dyktują nasze zachowania na podstawie strachu przed śmiercią. To duży krok, który podejmiesz w kokonie. Ale nie największy.
W miarę przetwarzania lęku przed śmiercią i zaczynania go przyjmować z entuzjazmem, odkryjesz, że istnieje bardziej fundamentalny, bardziej podstawowy, bardziej ukryty i potężniejszy strach, od którego zależy strach przed śmiercią i z którego rośnie. To strach przed nieistnieniem. Jak góra lodowa, strach przed śmiercią to tylko ta część wystająca ponad wodę, a strach przed nieistnieniem to największa część czająca się poniżej, której nie możesz zobaczyć; i jak Titanic, uderzysz w tę górę lodową, to pewne. Jak poradzisz sobie z zderzeniem ze swoim strachem przed nieistnieniem, zdecyduje o tym, czy przeżyjesz swoją transformację w motyla, czy nie.
Chcę dokładnie przyjrzeć się tej obawie przed nieistnieniem.
Jak już omawialiśmy, gdy Nieskończone Ja tworzy nowego Gracza, nadaje mu wolną wolę. Być może nie musiało tego robić, być może nie ma jakiegoś ultimatum od Wodza; ale tak naprawdę taka jest najlepsza zasada funkcjonowania Ludzkiej Gry, gdy Gracz ma całkowitą wolną wolę, aby wybierać swoje reakcje i odpowiedzi na doświadczenia stworzone przez swoje Nieskończone Ja
Ta wolna wola i proces wybierania reakcji i odpowiedzi wymagają pewnego poziomu samoświadomości, aby mogły działać. Ta samoświadomość to konstrukcja osobowości – to, co normalnie nazywamy “ego.”
Kiedy reagujemy na nasze lęki i kształtujemy osądy, przekonania i opinie, dodajemy warstwę na warstwie do tego ego – każda warstwa z własną fałszywą tożsamością – a suma tych warstw tworzy ogólną tożsamość, konstrukcję osobowości, którą nazywamy “Ja.”
Wewnątrz kina, ego odgrywa bardzo ważną rolę; zaczynamy utożsamiać się z ego, zaczynamy myśleć, że to jest to, kim jesteśmy. Dlatego, gdy dostajemy się do kokonu i zaczynamy unicestwiać ego, warstwa po warstwie, możemy napotkać pewien opór ze strony samego ego.
W skrócie, ego będzie walczyć o swoje życie, chcąc, abyśmy uwierzyli, że jesteśmy czymś, czym nie jesteśmy – właśnie nim – i że nie możemy żyć bez niego.
Strach, który się rozwija, dotyczy tego, kim jesteśmy, jeśli nie jesteśmy ego; innymi słowy, to strach przed byciem niczym bez niego – strach przed nieistnieniem.
Od początku zapisanej historii do teraźniejszości, wszystkie religie, filozofie duchowe i systemy wierzeń (w tym najnowsze teorie New Age) mają jedno wspólne: rozwiązanie tego lęku przed nieistnieniem – pomysł, że naprawdę jesteśmy nieśmiertelną duszą, która będzie istnieć po naszej fizycznej śmierci.
Ale czy to prawda? Czy to wytrzymuje próbę duchowej autolizy? Czy istnieja jakieś dowody, jakiekolwiek przekonujące świadectwa, że naprawdę jesteśmy czymś więcej niż tymczasową samoświadomością, która przestanie istnieć po naszej śmierci? Czy idea duszy, i nieśmiertelności duszy, to po prostu nasze rozwiązanie dla lęku przed nieistnieniem, prowadzące do kolejnych sądów, przekonań i opinii? Czy możliwe jest, że “bycie nieśmiertelną duszą” to po prostu kolejna warstwa ego, którą musimy odrzucić?
Postrzegam siebie jako Gracza w Grze, podobnie jak odkrył to Douglas Hall w filmie Trzynaste Piętro. Nie mogę szczerze powiedzieć, że to prawda, iż “Ja” przetrwa śmierć tego ciała. Być może, podobnie jak Douglas, mogę znaleźć się na innym poziomie, w innej grze; ale to pozostaje do zobaczenia, i obecnie nie ma nic, co by sugerowało coś takiego.
Rozumiem, że to wszystko jest teraz teoretyczne, ale stanie się to dla Ciebie bardzo realne, gdy będziesz postępować wewnątrz kokonu i zaczynasz odklejać warstwy ego; i mogę Ci zagwarantować, że strach przed nieistnieniem pojawi się w pełnej sile. Jeśli będziesz kontynuować swoją transformację w motyla, będziesz musiał odpowiedzieć sobie na to pytanie…