ROZDZIAŁ 20 – Kim jestem?

           Wreszcie mam okazję powiedzieć Ci, jak się czuję, stojąc tu, patrząc na Pacyfik, blisko do  wyjścia z mojego kokonu jako motyl.

           Dla mnie życie jest pełne ekscytacji, radości, zdumienia, wdzięczności, zabawy, śmiechu, niespodzianek, spełnienia, relaksu, a przede wszystkim spokoju umysłu. Nie martwię się już niczym, zwłaszcza pieniędzmi. Mam pewność dzięki bezpośrednim doświadczeniom testowania i kwestionowania modelu, że moje Nieskończone Ja dostarczy wszystko, czego potrzebuję do doświadczeń, jakie ono chce, abym przeżył; i zawsze to robiło. Jeśli nie, nie mogę mieć tych doświadczeń, ponieważ nie mam mocy jako Gracz po tej stronie Pola, aby stworzyć cokolwiek dla siebie. Być może nie zawsze wiem, skąd pochodzą pieniądze, ale nie muszę tego wiedzieć. Po prostu wiem, że otrzymam je, często ze źródeł, o których nigdy bym nie pomyślał. (Zobacz Rozdział Trzydziesty, “Pieniądze”, w Części Trzeciej tej książki.)

           Żyję w pełnym zaufaniu do mojego Nieskończonego Ja. To dla mnie łatwe, ponieważ miałem tyle doświadczeń, które udowodniły, że moje Nieskończone Ja jest w pełni godne zaufania, że mnie kocha i troszczy się o mnie jako swojego przedstawiciela w Ludzkiej Grze i że zawsze stworzy dla mnie – i zawsze to robiło – dokładnie to, co chce, abym przeżył, aż po najmniejszy szczegół. (Zobacz Rozdział Dwudziesty Dziewiąty, “Zaufanie”, w Części Trzeciej tej książki.)

           Nie mam żadnych osobistych potrzeb, pragnień czy żądań, które muszą być spełnione, chociaż mam swoje preferencje, jak już wcześniej wyjaśniłem. Nigdy nie myślę o tym, czego nie mam, ale wyrażam jedynie wdzięczność za to, co mam. W końcu nasze potrzeby i pragnienia często opierają się na osądach – potrzebujemy i chcemy czegoś, czego nie mamy, bo myślimy, że jest to “lepsze” niż to, co posiadamy. Prawda jest taka, że ​​pozbywając się osądów, przekonań i opinii, jedyną rzeczą, której kiedykolwiek potrzebujesz i chcesz, jest dokładnie to, co jest tuż przed Tobą.

           Nie planuję przyszłości i wątpię, czy przeszłość kiedykolwiek istniała. Nie mam celów, żadnych planów, niczego co czuję, że muszę zrobić lub powinienem zrobić lub muszę zrobić. Żyję chwilą. 

           Ale mogę wciąż marzyć. Rudyard Kipling powiedział to najlepiej w swoim wierszu “If”…

           “If you can dream and not make dreams your master;

            If you can think and not make thoughts your aim;

            If you can meet with Triumph and Disaster

            And treat those two imposters just the same.”

Kipling, Rudyard. If

           Mam bardzo niewiele dramatów czy konfliktów w moim codziennym życiu, praktycznie żadnego bólu czy cierpienia z jednym wyjątkiem, o którym wspomnę za chwilę. 

           Jestem wolny od świata dycho­to­mii, co oznacza, że po prostu nie widzę “dobrego” czy “złego”, “prawidłowego” czy “nieprawidłowego”, “lepszego” czy “gorszego”, “dobra” czy “zła” w moich holograficznych doświadczeniach. Tylko czasami, gdy nadal muszę przetworzyć jakąś pozostałą warstwę ego w moim kokonie, mogę ocenić coś “tam na zewnątrz” z czym się spotykam i ufam, że moje Nieskończone Ja stworzy hologramy, abym mógł zobaczyć te oceny i je przetworzyć, więc nie muszę niczego szukać. Ale już długi czas nie pojawiły się żadne istotne doświadczenia tego typu. 

           Zdecydowana większość czasu widzę tylko doskonałość wokół mnie – nie tylko w wspaniałym środowisku Ziemi, które moje Nieskończone Ja stworzyło dla mnie, ale także w wojnach, przemocy, bólu i cierpieniu. W końcu wiem z moich bezpośrednich doświadczeń testowania i kwestionowania modelu, że nic z tego nie jest rzeczywiste, że to gra rozgrywana przez świadomość, w świadomości i dla świadomości. 

           Sposób, w jaki się relacjonuję z innymi ludźmi, światem i samym sobą jest taki, jak zawsze chciałem relacjonować. Mam wspaniałą rodzinę i wielu przyjaciół, których kocham, ale do których nie jestem przywiązany. Nie należę do żadnej grupy, ale nigdy nie czuję się samotny czy osamotniony. 

           Budzę się każdego ranka z podekscytowaniem i ciekawością by odkryć, jakie holograficzne doświadczenia moje Nieskończone Ja ma dla mnie tego dnia.

           Życie w taki spokojny sposób, wiedząc, że nie tworzę swoich doświadczeń i nie muszę myśleć, że muszę coś zrobić, aby coś się stało, jest naprawdę relaksujące. Tak długo jak moje Nieskończone Ja chce mnie jako swego Gracza, wiem z bezpośredniego doświadczenia, że dostarczy mi wszystko, co potrzebuję, abym przetrwał. Nie muszę ciągle dążyć do końca miesiąca, co jest naprawdę odciążające.Odkrycie, że nigdy nie zrobiłem i nigdy nie mogę zrobić niczego “źle” – każda reakcja i odpowiedź na każde doświadczenie jest cenna i pożądana przez moje Nieskończone Ja. Żadna reakcja czy odpowiedź nie jest “właściwa” czy “nieprawidłowa” ani “lepsza” od innej. 

           Podziwiam każdego dnia piękno, wspaniałość, magnificencję mojego życia i mojego świata. Jestem tutaj, na wybrzeżu Morza Śródziemnego w Hiszpanii, otoczony wodą, drzewami, plażą, niebem i ciepłem… Cały czas jestem pełen podziwu dla hologramu i jego twórcy. Często śmieję się, wyrażam swoją wdzięczność mojemu Nieskończonemu Ja i zastanawiam się (retorycznie), jak tu trafiłem i ogólnie o holograficznym wszechświecie. Jak niesamowite jest to, że każdy Gracz ma swoje własne unikalne i niezależne holograficzne doświadczenie, a mimo to te indywidualne hologramy mogą oddziaływać na siebie tak płynnie i doskonale, że możemy obdarowywać się nawzajem prezentami. Co za gra! 

           Nie medytuję ani nie modlę się. Staram się być całkowicie obudzony, świadomy i uważny na fale wszechświata wokół mnie, podążając za nimi bez ingerencji. (Co powiesz na taki kōan?) 

           Obserwuję – “świadkuje” – to, co dzieje się “tam na zewnątrz” z innymi ludźmi, miejscami i rzeczami, nie angażując się ani nie przywiązując. Chociaż życzę wszystkim innym możliwości doświadczenia radości, pokoju i spokoju, których teraz doświadczam, wiem, że jakiekolwiek doświadczenie mają w danym momencie, jest dla nich doskonałe; a każda zmiana w tym doświadczeniu będzie wymagała ich samodzielnego decydowania o swoich reakcjach i odpowiedziach, i nie ma niczego, co “powinienem” robić oprócz “bycia zmianą”, której życzyłbym dla nich.  

             Nie boję się śmierci i nie boję się nieistnienia. Do czasu udowodnienia czegoś przeciwnego zakładam, że przestanę istnieć, gdy to ciało umrze, moja rola jako Gracza w Grze się skończy; i jestem z tym w porządku. To była naprawdę niezła podróż. Ale wiem, że wszystkie uczucia, jakie kiedykolwiek miałem jako Gracz, zostały przekazane mojemu Nieskończonemu Ja przez nasze połączenie i na zawsze pozostaną częścią jego nieskończonej natury. 

           Czuję się tak zrelaksowany i ulżony, że nie noszę już warstw ego, które mnie definiowały i określały moją tożsamość. Nie muszę już być ojcem, mężem, byłym mężem, synem, kochankiem, przyjacielem, trenerem, nauczycielem, mentorem, uczniem, muzykiem, politykiem, pilotem, chiropraktykiem, biznesmenem, konsultantem ds. zarządzania, człowiekiem od wszystkiego i niczego i lista ta była nieskończona. Wkrótce również zrezygnuję ze “skauta” i będę całkowicie wolny, aby być sobą, czyli niczym. 

           W skrócie, życie jest jeszcze lepsze, niż kiedykolwiek sobie wyobrażałem, a teraz jestem tym, kim tylko miałem nadzieję być przez wiele, wiele lat. Jeszcze nie zakończyłem swojej przemiany w motyla, więc może jeszcze coś nadchodzi. 

           Więc wiem, że dobrze wykonałem swoją pracę i spełniłem swoje przeznaczenie, ponieważ, co najważniejsze, teraz wiem, kim jestem i jaki jest mój cel tutaj. 

           Jestem Graczem dla mojego Nieskończonego Ja, stworzonym przez moje Nieskończone Ja, aby je reprezentować w Ludzkiej Grze; i jestem całkowicie zaszczycony i uprzywilejowany, że mogę być tym i niczym więcej. Przestałem próbować być czymś, kim nie jestem. Nazywam to “Serenity of Being” – tym stanem całkowitej akceptacji z totalną radością i wdzięcznością za to “Kim Jestem”.

 * * * 

           Pamiętam noc w 1995 roku, gdy żeglowałem na wschodnim Atlantyku z Madeiry do Teneryfy na Wyspach Kanaryjskich… 

          To była noc prosto z marzeń. Stałem przy sterze Kairosa, osiemdziesięcio stopowego drewnianego szkunera, patrząc w górę na nocne niebo przepełnione gwiazdami. Nie było innych świateł, żadnego lądu na horyzoncie. Delikatny wiatr napełniał żagle, a jedynym dźwiękiem był odgłos statku płynącego swobodnie przez spokojne wody. Od czasu do czasu delfiny zostawiały zielone fosforyzujące smugi, gdy mknęły w stronę dziobu.

           Byłem sam na pokładzie. W tym tygodniu było jeszcze dwadzieścia osób na pokładzie, uczestniczących w warsztatach, w tym kilkanaście pięknych kobiet, które powiedziałyby “Tak!”, gdybym zapytał; ale o tej porze spały poniżej, ufając mi, że bezpiecznie poprowadzę ich do naszego następnego miejsca przeznaczenia.

           „Czy może być coś bardziej doskonałego?” pomyślałem, delikatnie obracając kołem, aby dostosować nasz kurs.

           Ale z następną myślą, marzenie zniknęło.

          „Dlaczego więc nie jestem szczęśliwy?”

           To było prawdziwe: Gdy szczerze spojrzałem na to, jak się czułem w tamtej chwili piętnaście lat temu, nie byłem szczęśliwy. Oto byłem, pięćdziesiąt lat, otoczony wszystkim, co myślałem, że chcę od życia. W rzeczywistości miałem więcej, niż prosiłem. Osiągnąłem wszystko i znalazłem się dokładnie w scenerii, której zawsze chciałem, i która wierzyłem że dostarczy mi Nirvany. To był moment, na który pracowałem i czekałem przez całe moje życie; a jednak nie byłem szczęśliwy. 

            Oczywiście, to było wtedy, gdy byłem jeszcze w środku kina, i oczywiście wtedy nie mogłem naprawdę być szczęśliwy. Ale dla mnie interesujące jest porównanie tamtej chwili z teraźniejszością, piętnaście lat później i obserwacja, jak przeciwieństwo wszystkiego jest teraz prawdą. Teraz naprawdę jestem szczęśliwy i nie ma to nic wspólnego z tym, co dzieje się na zewnątrz mnie. 

* * * 

           Jed McKenna powiedział, że osiągasz miejsce w autolizie duchowej, gdy jesteś “gotowy”…

           “Na skrzyżowaniu, parę mil od domu, dołączył do mnie Paul. Cieszyłem się, że go widzę. Zawsze cieszę się, gdy widzę kogoś, kto osiągnął to, co wierzyłem, że osiągnął Paul. Dołączył do mnie milcząco i razem kontynuowaliśmy spacer. Minęło dziesięć minut, zanim przemówił. ‘Skończyłem.’ Uśmiechnąłem się, gdy ciepło przemieściło się przez moje serce. Ciepło od wspomnienia dnia, kiedy doszedłem do tego samego zaskakującego i nieprawdopodobnego wniosku dla siebie, oraz ciepło od chwili, kiedy słyszałem to od innych. Ciepło, znając podróż, którą podejmuje się, aby dotrzeć do takiego miejsca i ciepło, znając to, co przed nami. Tak to jest, gdy tu dotrzesz; żadnych dzwonów i gwizdków, żadnego promieniującego podświetlenia, żadnych chórów anielskich. Jak to wyraził Layman P’ang, jesteś ‘zwyczajnym facetem, który ukończył swoją pracę.’ ‘Nie mam już pytań,’ powiedział Paul. Nie chodziło mu tylko o to, że nie ma już dla mnie pytań, chodziło o to, że nie ma już żadnych pytań, w ogóle. Tak to jest, gdy dojdziesz do końca, po prostu jesteś gotów.”

Jed McKenna, The Enlightenment Trilogy

           Może i nie mam już więcej pytań, przynajmniej żadnych ważnych, ale nie mogę powiedzieć, że jestem “gotowy”. Nie jestem, i to wiem. Wciąż jestem w kokonie i chociaż widzę to, jak jasne światło na końcu tunelu, Pacyfik jest wciąż trochę daleko.

           Przeszedłem przez Góry Skaliste, choć wspinaczka na Przełęcz była trudna i pełna ograniczeń; przeszedłem przez wielką Pustynię Północnoamerykańską, gdzie musiałem pozbyć się wielu bagaży, które zgromadziłem po drodze, jeśli miałem przetrwać; i przeszedłem Sierra Nevadę, ostatnie “wzniesienia” i “zejścia” przed dotarciem do oceanu. 

           W procesie znalazłem bezpieczną dla innych drogę do podróży w to samo miejsce – niełatwą trasę, ale bezpieczną – jeśli ktoś tam chce się udać. Dlatego wybrałem zatrzymać się tutaj i napisać ten “raport ze zwiadu” z tego, co odkryłem do tej pory, zanim zapomnę wiele szczegółów lub stracę motywację. 

           Zanim faktycznie dotrę do Pacyfiku, mam jednak dużą warstwę ego do przezwyciężenia. Ma to związek z ciałem i czeka tu na mnie, aby przetworzyć ją podczas reszty pobytu w moim kokonie. 

           Robert Scheinfeld nazywa te paczki bagażu “jajkami” – emocjonalne jajka, pieniężne jajka, jajka strachu itp. – i musimy otwierać te “jajka” i przetwarzać to, co jest w środku. 

            Jajko “ciała” jest być może ostatnim i najtrudniejszym aspektem ego do odrzucenia – przynajmniej dla mnie, ale myślę, że także dla wielu ludzi. W końcu utożsamiamy się z ciałem; w wielu przypadkach uważamy je za to, kim jesteśmy. Nawet gdy Dorosły Człowiek zaczyna przyzwyczajać się do myśli, że nie ma “tam na zewnątrz” – że nic w postrzeganym przez niego holograficznym wszechświecie nie jest prawdziwe – ma tendencję do pomijania siebie samego w tym równaniu, wciąż myśląc, że “to” jest prawdziwe, czy jego ciało jest prawdziwe, podczas gdy wszystko inne nie. 

           Znalazłem trudności w przetwarzaniu moich “jajek” mentalnych, duchowych i emocjonalnych, oraz znalazlem ekstremalne trudność w przetwarzaniu mojego “jajka” fizycznego. Innymi słowy, było dla mnie stosunkowo łatwe pozbycie się osądów, przekonań, opinii, obaw i związanych warstw ego, jeśli chodziło o coś “tam na zewnątrz”, ale nie było tak łatwo, gdy przyszło do mojego własnego ciała. 

           Pracuję nad tym od jakiegoś czasu i zrobiłem małe postępy, ale to tak, jakby moje ego wiedziało, że to prawdopodobnie jego ostatnia szansa przed wirtualnym unicestwieniem i stawia opór z całkowitą zaciekłością. Mam to wyobrażenie, że stoję na wzgórzu, patrząc na Pacyfik, wiedząc, że moje ciało nie może mnie tam zabrać w takim stanie. Rozpoznaję, że dość ostro je potraktowałem w podróży przez Góry Skaliste, pustynie i Sierra Nevadę; i przyznaję, że nie dbałem o moje ciało zbyt dobrze także w kinie. 

           Pisząc te słowa, cierpię obecnie na dość dużo bólu fizycznego.

Teraz… mogę Ci powiedzieć, że ten ból nie jest rzeczywisty i że ciało nie jest rzeczywiste. Mogę Ci powiedzieć, że ciało to tylko hologram i może zmienić się w jednej chwili, a ja mogę być zupełnie wolny od bólu w następnej minucie, co potwierdzają udokumentowane przypadki zaburzenia wieloosobowości…

           “Zespół Wieloosobowości, czyli ZW, to dziwny zespół, w którym dwie lub więcej odrębnych osobowości zamieszkuje jedno ciało. Ofiary tego zaburzenia, zwane “wieloraczki”, często nie zdają sobie sprawy ze swojego stanu. Nie zdają sobie sprawy, że kontrola nad ich ciałem jest przekazywana między różnymi osobowościami, a zamiast tego czują, że cierpią na jakiegoś rodzaju amnezji, zagubienie czy napady utraty przytomności. Większość ma od ośmiu do trzynastu osobowości, chociaż tzw. superwieloraczki mogą mieć ponad sto osobowości…

           “W tym sensie stanie się wielorczkami, może być ostatecznym przykładem tego, co [fizyk kwantowy David] Bohm rozumie przez fragmentację. Warto zauważyć, że gdy psychika fragmentuje się, nie staje się zbiorem połamanych i poszarpanych kawałków, lecz zbiorem mniejszych całości, kompletnych i samopomocowych, z własnymi cechami, motywacjami i pragnieniami. Chociaż te całości nie są identycznymi kopiami oryginalnej osobowości, są związane z dynamiką oryginalnej osobowości, co samo w sobie sugeruje, że zaangażowany jest jakiś proces holograficzny…

           “Kolejną nietypową cechą ZW jest to, że każda osobowość wieloraczka posiada inny wzorzec fal mózgowych. Jest to zaskakujące, ponieważ, jak zauważa Frank Putnam, psychiatra Narodowych Instytutów Zdrowia, który badał to zjawisko, normalnie wzorzec fal mózgowych osoby nie zmienia się nawet w stanach skrajnych emocji. Ponieważ wzorce fal mózgowych nie są ograniczone do jednego neuronu lub grupy neuronów, ale są globalną właściwością mózgu, także to sugeruje, że może być zaangażowany jakiś proces holograficzny. Tak jak hologramy wieloobrazowe mogą przechowywać i projektować dziesiątki pełnych scen, być może mózgowy hologram może przechowywać i przywoływać podobną wielość pełnych osobowości…

           “W dodatku do posiadania różnych wzorców fal mózgowych, subosobowości wieloraczki mają silne psychologiczne oddzielenie od siebie nawzajem. Każda ma swoje imię, wiek, wspomnienia i zdolności. Często każda ma także swój styl pisma, zadeklarowaną płeć, kulturowe i rasowe pochodzenie, zdolności artystyczne, biegłość w językach obcych i iloraz inteligencji.

           “Jeszcze bardziej godne uwagi są zmiany biologiczne, jakie zachodzą w ciele wieloraczki, gdy przełączają osobowości. Często stan medyczny posiadany przez jedną osobowość tajemniczo zanika, gdy inna osobowość przejmuje kontrolę. Dr. Bennet Braun z Międzynarodowego Towarzystwa ds. Badania Zespołu Wieloosobowości w Chicago udokumentował przypadek, w którym wszystkie subosobowości pacjenta były uczulone na sok pomarańczowy, z wyjątkiem jednej. Jeśli mężczyzna pił sok pomarańczowy, gdy jedna z jego uczulonych osobowości miała kontrolę, dostawał strasznego wysypki. Ale jeśli przeszedł na swoją nie uczuloną osobowość, wysypka natychmiast zaczęła zanikać, i mógł pić sok pomarańczowy swobodnie…

           “Alergie to nie jedyna rzecz, którą wieloraczki mogą włączać i wyłączać. Jeśli była jakiekolwiek wątpliwość, co do kontroli, jaką nieświadomy umysł ma nad efektami leków, to znika ona dzięki farmakologicznej magii wieloraczków. Zmieniając osobowości, wieloraczka będąca pod wpływem alkoholu może natychmiast stać się trzeźwa. Różne osobowości reagują również inaczej na różne leki. Braun opisuje przypadek, w którym 5 miligramów diazepamu, środka uspokajającego, uspokoiło jedną osobowość, podczas gdy 100 miligramów miało niewielki lub żaden efekt na inną. Często jedna lub kilka osobowości wieloraczków są dziećmi i jeśli dorosła osobowość dostanie lek, a potem przejmie kontrolę osobowość dziecka, dawka dla dorosłego może być zbyt duża dla dziecka i skończyć się przedawkowaniem. Trudno też znieczulić niektóre wieloraczki. Są relacje o wieloraczkach budzących się na stole operacyjnym po przejęciu kontroli jednej z ich “nieznieczulonych” subosobowości…

           “Inne stany, które mogą się różnić od osobowości do osobowości, obejmują blizny, oparzenia, torbiele i leworęczność. Precyzyjne widzenie może się różnić. Niektóre osoby z zespołem wieloosobowości muszą nosić dwie lub trzy różne pary okularów, aby dostosować się do zmieniających się osobowości. Jedna osobowość może być daltonistyczna, a druga nie, a nawet kolor oczu może ulegać zmianie. Zdarzają się przypadki kobiet, które mają dwa lub trzy okresy miesiączkowe w miesiącu, ponieważ każda z ich subosobowości ma swój własny cykl. Logopeda Christy Ludlow stwierdziła, że wzorzec głosowy każdej osobowości wieloraczki jest inny, co wymaga tak głębokiej zmiany fizjologicznej, że nawet najbardziej utalentowany aktor nie jest w stanie zmienić swojego głosu wystarczająco, aby ukryć swój wzorzec głosowy. Jedna wieloraczka, przyjęta do szpitala z powodu cukrzycy, zdezorientowała lekarzy, nie wykazując żadnych objawów, gdy jedna z jej osobowości niecukrzycowa miała kontrolę. Istnieją relacje o epilepsji, która pojawia się i znika wraz ze zmianami osobowości, a psycholog Robert A. Phillips, Jr. informuję, że nawet guzy mogą się pojawiać i znikać (chociaż nie precyzuje, jakiego rodzaju guzy).

           “Wieloraczki” mają również tendencję do szybszego leczenia się niż normalne osoby. Na przykład istnieje kilka zapisów o wrzodach trzeciego stopnia, które goją się nadzwyczajnie szybko. Najbardziej niesamowite ze wszystkiego jest to, że co najmniej jedna badaczka – dr Cornelia Wilbur, terapeutka, której pionierskie leczenie Sybil Dorsett zostało przedstawione w książce Sybil – jest przekonana, że osoby z osobowością wieloraką starzeją się wolniej niż inni ludzie…

Michael Talbot, Holograficzny Wszechswiat

           Tak, to prawda. Moje ciało może zmienić się w mgnieniu oka; mój ból może zniknąć, a ja mogę być zupełnie zdrowy. Wszystko, co byłoby potrzebne, to aby moje Nieskończone Ja ściągnęło nowy hologram mojego ciała i w następnej chwili ruszam pełną parą. Wiem o tym wszystkim intelektualnie, ale cholera… teraz ból nadal jest obecny.

Powrót do spisu treści