Pytanie: Wydaje się, że często cytujesz Jed McKennę, który nie jest prawdziwą osobą – a przynajmniej to nie jest jego prawdziwe imię. Czy uważasz, że jest on naprawdę autentyczny?
Odpowiedź: Powiedziałem, że Robert Scheinfeld zatrzymał się na swojej ścieżce jako zwiadowca. Myślę, że Jed McKenna również zatrzymał się w pewnym momencie, aby napisać swoją “Trylogię Oświecenia”. Twierdzi, że wyszedł z kokonu jako motyl…
“Wszystkie te wyprawy po spalonej ziemi nie były końcem, ale dopiero początkiem. Nadal musiałem przeprowadzić swoją osobistą dekonstrukcję, co zajęło mi prawie kolejne dwa lata, aż dotarłem do miejsca zwanego Zrobione… Moja rzeczywistość teraz to przebudzony, zrealizowany stan nieprawdy… Spędziłem następne dziesięć lat próbując zrozumieć ten nowy świat, w którym nie-ja mimo to wydawał się zamieszkiwać.”
Wszystkie cytaty w tym rozdziale pochodzą z książki: McKenna, Jed. The Enlightenment Trilogy
…ale nie wiem, czy to prawda, z kilku powodów. Po pierwsze, nie wierzę, że Jed mógł napisać swoje trzy książki bez zatrzymania się w kokonie i opóźnienia ostatecznej transformacji w motyla. Może w latach po ukończeniu swojej ostatniej książki stał się motylem. To całkiem możliwe, ponieważ nigdy więcej o nim nie słyszeliśmy.
Powód drugi… cóż, do tego dojdziemy. Najpierw odpowiem na Twoje pytanie.
Kiedy po raz pierwszy przeczytałem “Trylogię Oświecenia” Jeda McKenny, od razu wiedziałem, że ten człowiek – kimkolwiek naprawdę jest – jest całkowicie autentyczny. Musiał rzeczywiście doświadczyć tego, o czym pisał, bo inaczej nie mógłby używać tych słów i tak doskonale opisywać swojego stanu. Wiedziałem, że to człowiek – kolejny zwiadowca – który stał w pełnym widoku Oceanu Spokojnego; i wyrażał dokładnie te same myśli i uczucia, które sam poznałem i które można myśleć i czuć tylko wtedy, gdy dotrze się do tego punktu na drodze. Na przykład…
„Jestem tutaj, na żywo, na miejscu i postanowiłem opisać to, co widzę. Nie opieram się na innych. Nie polegam na nikim. Jeśli to, co opisuję, jest sprzeczne z tysiącem innych raportów – bez względu na to, jak cenione są te raporty i ich autorzy – to dla mnie te raporty są niczym więcej niż bajką i legendą, które powinny trafić na śmietnik historii. Prosty fakt jest taki, że jestem tutaj, a ‘tutaj’ nie wygląda tak, jak wszyscy mówią, i nie zamierzam marnować swojego czasu ani czasu innych, udając, że jest inaczej. Trzeba zauważyć, że ‘tutaj’ nie jest zasnute mgłą ani źle oświetlone. Nie jest ani tajemnicze, ani mistyczne. Moja wiedza jest bezbłędna, a mój wzrok jest niezakłócony. To trudny do wyrażenia punkt, ale krytyczny. Nie interpretuję. Nie tłumaczę. Nie przekazuję czegoś, co zostało mi przekazane. Jestem tutaj, teraz, mówiąc Ci, co widzę w najprostszych możliwych słowach.”
„To bardzo proste… Oświecenie to uświadomienie sobie prawdy. Prawda jest nie tylko prosta, ale jest też czymś, czego nie da się bardziej uprościć ani zredukować.”
„Oświecenie nie polega na tym, że idziesz tam, ale na tym, że tam przychodzi tutaj. To nie jest miejsce, które odwiedzasz, a potem wspominasz z tęsknotą i próbujesz tam wrócić. To nie jest wizyta w prawdzie, to przebudzenie prawdy w Tobie. To nie jest przemijający stan świadomości, to trwałe uświadomienie sobie prawdy. To nie jest miejsce, które odwiedzasz stąd, to jest miejsce, które odwiedzasz stamtąd.”
„Oświeceni postrzegają życie jak sen, więc jak mogliby odróżniać między dobrze a źle, czy pomiędzy dobrem a złem? Jak można ocenić, że jedno zdarzenie jest lepsze lub gorsze od drugiego? Jakie jest prawdziwe znaczenie czegokolwiek w śnie? Budzisz się, a sen znika, jakby nigdy nie istniał. Wszystkie postacie i wydarzenia, które wydawały się takie realne, po prostu znikają. Oświeceni mogą chodzić i rozmawiać w świecie snu, ale nie mylą snu z rzeczywistością.”
„Prawda jest taka, że nic naprawdę nie jest złe. Nic nigdy nie jest złe i nic nie może być złe. Nawet wierzenie, że coś jest złe, nie jest złe. Po prostu złe nie istnieje…. Jeśli coś nie jest złe, to nic nie trzeba poprawiać, co oznacza, że nic nie musi być zrobione.”
“Oświeceni obudzili się ze snu i już nie mylą go z rzeczywistością. Naturalnie nie potrafią już przypisywać znaczenia niczemu. Dla przebudzonego umysłu koniec świata nie jest bardziej ani mniej doniosły niż łamanie gałązki. ‘Mądrzy widzą to samo we wszystkim,’ mówi Gita. ‘Mądrzy są bezstronni,’ mówi Tao. Oświeceni nie potrafią sobie wyobrazić, że coś jest złe, więc nie próbują naprawiać rzeczy. Nic nie jest lepsze ani gorsze, więc po co się starać, żeby coś poprawić?”
“Przezwyciężając przekonanie, że dualizm (nazywany jakkolwiek) jest “zły”, a jedność (nazywana jakkolwiek) jest “dobra”, przestajesz też czuć potrzebę “pomocy” lub “ratowania” kogokolwiek. Ja na przykład nie robię tego, co robię, bo myślę, że muszę to zrobić. Nie kieruję się żadnym etycznym czy altruistycznym motywem. Nie uważam, że coś jest nie tak i że muszę to poprawić. Nie robię tego, aby złagodzić cierpienie ani wyzwolić istoty. Po prostu to robię, ponieważ mam na to ochotę.”
“Słyszałem, że Maharishi Mahesh Yogi był bardzo szczęśliwy w swoim odosobnionym życiu w stokach Himalajów i może nigdy nie wróciłby do społeczeństwa, ale pewnego dnia zaczął słyszeć nazwę indyjskiego miasta w swojej głowie. Po prostu pojawiło się to nieproszone w jego myślach. Kiedy w końcu wspomniał o tym komuś, doradzono mu, że jedynym sposobem na pozbycie się tej nazwy z głowy jest po prostu pojechanie tam. Maharishi zrobił to, dal sie wciagnac na spotkanie mówcze, i cały ruch Medytacji Transcendentalnej wyrósł z tego wydarzenia. To ma sens dla mnie. Obserwujesz wydarzenia i pozwalać na to, by przepływ rzeczy sterował, a Ty idziesz tam gdzie idziesz”
“Strach, bez względu na to, jaką maskę nosi, jest silnikiem napędowym ludzi jako jednostek i ludzkości jako gatunku. Mówiąc wprost, ludzie są istotami opartymi na strachu. Może być kuszące powiedzieć, że jesteśmy równie racjonalni i emocjonalni, zrównoważeni między lewą a prawą półkulą mózgu, ale to nieprawda. Jesteśmy głównie emocjonalni, a naszą rządzącą emocją jest strach… Strach przed pustą głębią. Strach przed czarną dziurą wewnątrz. Strach przed nie-byciem. Strach przed brakiem samego siebie. Strach przed brakiem samego siebie jest matką wszystkich strachów, na których wszystkie inne są oparte. Żaden strach nie jest na tyle mały ani nieistotny, żeby strach przed brakiem samego siebie nie tkwił u jego podstawy. Wszystkie strachy ostatecznie sprowadzają się do strachu przed brakiem samego siebie.”
„To, co teraz robię, prowadzi mnie w stronę jak najbliższej niestnienia, jakie tylko jest możliwe dla osoby mającej ciało. Innymi słowy, będę stopniowo przeznaczał coraz mniej energii na moje bycie w świecie snu, moje nauczanie stanie się coraz bardziej wyrafinowane i mniej tolerancyjne, moje zainteresowania będą się wycofywać z świata, a ja stanę się tak minimalistyczny, jak tylko to możliwe dla człowieka.”
„Przez lata byłem ukrytym motylem, smutnym pośród gąsienic i marzącym o tym, by stać się motylem, ale w bardzo zmyślony sposób. Wiedziałem, że jestem zupełnie inny niż gąsienice. Wiedziałem, że dzieli nas nieprzekraczalna przepaść, że nie jestem już jednym z nich, że oni nie są jak ja, ani ja jak oni. Wiedziałem, że mogłem się z nimi porozumiewać tylko w bardzo powierzchowny sposób, oparty na szybko zanikających wspomnieniach ich języka i zwyczajów. To, co zajelo mi troche czasu to to, że powodem, dla którego nie byłem już jednym z nich, było to, że stałem się czymś innym i że ta różnica była absolutna. Zyskałem wstęp do zupełnie nowej rzeczywistości, ale jeszcze do niej nie przeszedłem, bo nikt mi nie wyjaśnił, że ten nowy stan istnienia, który osiągnąłem, to właśnie to, co gąsienice mają na myśli, mówiąc „motyl.””
„I wtedy, pewnego dnia, jest… nic. Nie ma już żadnych wrogów ani walk. Miecz, który trzymałeś w ręku tak mocno, teraz można wypuścić, kiedy tylko uda się rozluźnić palce. Nie ma już niczego, z czym trzeba walczyć, ani niczego, co trzeba zrobić. I nigdy więcej nie będzie niczego, co trzeba będzie zrobić.”
„Oświecenie nie jest jak ukończenie szkoły średniej, żeby potem iść na studia, ani nawet jak skończenie studiów, żeby wejść w ‘prawdziwy’ świat. To jest ostateczne ukończenie. Koniec poszukiwań, koniec pogoni, koniec walk. Teraz możesz wyjść w świat i robić, co tylko chcesz; uczyć się grać na gitarze, skakać ze spadochronem, pisać książki, uprawiać winogrona, cokolwiek.”
* * *
Te cytaty pochodzą z pierwszych kilku stron Księgi Pierwszej, Oświecenie Duchowe: Najdziwniejsza Rzecz, a w sumie są trzy książki – zdecydowanie warto je przeczytać. Mimo to, jasno widzę, że Jed i ja wybraliśmy różne ścieżki, aby dotrzeć do tego samego miejsca, co prowadzi do kilku kluczowych różnic w naszych poglądach. Chcę omówić te różnice w pewnych szczegółach, głównie po to, aby pokazać, że różni przewodnicy mogą wyrażać drogę na różne sposoby, i że Jed i ja nie zgadzamy się w 100% z wyjątkiem końcowego rezultatu. Na przykład, jego podstawowy ton, gdy omawia Ludzkie Dzieci, jest pełen osądu i krytyki za to, że są śpiące w stanie marzeń.
„Dzieciństwo ludzkie jest małostkowe, pełne lęku i irytujące… to ohydne cierpienie.”
Jed oczywiście nie podziela koncepcji, że kino zostało celowo zaprojektowane, aby stworzyć ograniczenia i przeszkody. Gdyby tak było, nie oceniałby stanu bycia Ludzkim Dzieckiem, ale zobaczyłby go jako doskonałą część Gry. Albo, na przykład, częste odnoszenie się Jeda do Mai jako „bogini złudzenia” i personifikacji ego, może łatwo prowadzić do przekonania, że istnieje jakaś siła „na zewnątrz”, jakaś istota, jakaś moc, która celowo stara się powstrzymać ludzi od radości, obfitości i prawdy.
„Maia może być najlepiej rozumiana jako inteligencja strachu. Jest strażniczką tego, co jest trzymane, strażniczką Stanu Marzeń. To Maia obdarza nas cudowną i życiodajną mocą, by widzieć to, czego nie ma i nie widzieć tego, co jest. To Maia sprawia, że Stan Marzeń jest możliwy, a ucieczka z niego niemal niemożliwa. Umożliwia istnienie Stanu Marzeń, a jeśli chcesz się obudzić, musisz ją zniszczyć, warstwa po warstwie.”
Co prowadzi mnie do mojego trzeciego pytania do Jeda — jego wojennego słownictwa i nastawienia, że istnieje „wróg,” którego trzeba pokonać i zniszczyć…
„Prawdziwa duchowość to brutalne powstanie, uciskani powstają, podejmując walkę na śmierć i życie o wolność. To nie jest coś, co ludzie robią, aby się poprawić, zdobyć zasługi, zaimponować znajomym czy znaleźć więcej radości i sensu w życiu. To samobójczy atak na wroga o niewyobrażalnej przewadze.”
„Ludzie, którzy traktują to poważnie, nie potrzebują mnie ani nikogo innego, tylko znalezienia następnego pytania, zrobienia kolejnego kroku, znalezienia kolejnego wroga i stoczenia kolejnej bitwy. Ludzie, którzy nie traktują tego poważnie, zawsze szukają sposobów na zajęcie i rozproszenie siebie, aby nie musieli podejmować żadnych prawdziwych kroków ani staczać żadnych prawdziwych bitew.”
Jego trzecia książka nosi nawet tytuł Duchowa Wojna.
Więc muszę założyć, że droga, którą Jed wybrał przez Góry Skaliste, wymagała dużo walki, żeby się przez nie przedostać; wielu bitew z żywiołami, Indianami, dzikimi zwierzętami; mnóstwo pracy maczetą, by przedrzeć się przez krzaki. Natomiast trasa, którą ja podążałem, miała tego bardzo mało. W rzeczywistości jednym z kluczowych kroków wewnątrz kokonu jest uświadomienie sobie, że nie ma żadnego „wroga,” żadnego „czegoś tam” na zewnątrz, żadnej dwoistości „tego” lub „ich” wobec „mnie”.
Jed także nie wspomina o fizyce kwantowej, ani o jakimkolwiek rzeczywistym naukowym zrozumieniu, że „to nie jest prawdziwe; to tylko gra.” Zamiast tego ogólny ton jego książek sprawia wrażenie, że wszystko to trzeba traktować bardzo poważnie…
“Osobista rewolucja jest napędzana emocjonalną energią o najczystszej intensywności. Ta intensywność pochodzi ze skupienia, a tego rodzaju skupiona emocjonalna energia nie wygląda jak miłość, spokój czy współczucie. Wygląda jak kipiąca wściekłość lub brzydka sprawa, ale tak to działa. Samobójcze niezadowolenie; tak wygrywa się rewolucje i dlatego rzadko się je wygrywa. Rakiety nie są wystrzeliwane w kosmos dzięki śpiewom i modlitwom, a ucieczka przed grawitacją ego wymaga porównywalnej ilości eksplodującej siły. Musimy zebrać całą emocjonalną energię, którą zwykle rozpraszamy w tysiącu kierunków, by animować nasze postacie w stanie snu i skupić ją na jednym punkcie. Wszystko albo nic.”
Ale tak naprawdę, to wszystko jest tylko grą – cudownie skomplikowaną, ekscytującą, pełną wyzwań grą w poszukiwanie skarbu, którym jest prawda. Na końcu, Jed w swojej pierwszej książce, Spiritual Enlightenment: The Damnedest Thing, opisuje swój proces i transformację wewnątrz kokonu. Opisuje stan wolności od kina w bardzo pozytywnych słowach, a czytelnik powinien po tej książce chcieć znaleźć się tam, gdzie jest Jed. Potem Jed spędza połowę drugiej książki, Spiritually Incorrect Enlightenment, na opisywaniu, jak trudno jest dostać się tam, gdzie on jest, podając doskonałe przykłady z procesu duchowej autolizy jednej ze swoich “studentek”, Julie – realistyczne spojrzenie na czas, jaki każdy spędzi w kokonie. (Druga połowa książki to Jed gratulujący sobie, że jako pierwszy rozgryzł “Moby Dicka” Melville’a.) W trzeciej książce, Spiritual Warfare, Jed stara się jak tylko może przekonać czytelnika, że nie chce on iść tam, gdzie on jest, ale raczej pozostać w kinie jako Dorosły Człowiek…
„Najważniejsza różnica między tymi dwoma stanami to fakt, że Dorosłość Człowieka ma sens, a Oświecenie nie. Główna korzyść, jaką większość ludzi skłonnych duchowo może czerpać z jasnego zrozumienia, czym naprawdę jest realizacja prawdy, nie polega na tym, aby ją osiągnąć, lecz by się z nią pożegnać i skierować swoje duchowe cele na coś bardziej wartościowego niż oświecenie, które jest dosłownie największym niczym wszech czasów.”
* * *
Mógłbym wspomnieć o innych, mniejszych obszarach, w których nie zgadzam się z Jedem, ale nie chcę być drobiazgowy. Po prostu chcę zaznaczyć, że punkt widzenia Jeda jest ukształtowany przez drogę, którą wybrał, by przejść przez Góry Skaliste. Choć jego opis Oceanu Spokojnego jest niezwykle dokładny, to jego sposób dotarcia tam nie jest jedyną drogą i nie każdy musi przejść przez to, przez co on przeszedł. Nie każdy też poczuje to samo co Jed, kiedy tam dotrze. Ja na przykład nie czuję.
Chcę również podkreślić, że w książkach Jeda znajdziesz pojedyncze zdania lub dwa, które przeczą ogólnemu tonowi jego pisania, jak na przykład…
„To wszystko jest świadomością, ty jesteś tylko świadomością. Nie ma nic innego.”
„Maya, warto pamiętać, nie jest rzeczywistym bóstwem, które z góry nas powstrzymuje. Maya jest w nas, jest częścią nas… nie jest ona ‘nią’ i nie jest czymś zewnętrznym wobec ciebie. Jest w tobie, a te warstwy to materiał, z którego zbudowane jest twoje ego.”
„Zamiast przyjmować wojowniczą postawę, musimy, paradoksalnie, opuścić nasze tarcze i obrony. To wydaje się mylące, dopóki nie zrozumiemy, że jesteśmy zarówno protagonistą, jak i antagonistą w tym konflikcie, zarówno atakującym, jak i obrońcą. To paradoksalna natura tej walki. Nie możemy wygrać przez walkę. To, co walczy, co stawia opór, jest właśnie tym, co chcemy obalić.”
A Jed czasami wyraża swoją wdzięczność wobec wszystkich rzeczy, które wydaje się tak często oceniać i krytykować, nawet wobec Mai…
„Nie mogę sobie wyobrazić nic bardziej fascynującego, piękniejszego czy godnego docenienia niż Maja; architektka iluzji.”
„Pomysł, że… dualistyczny wszechświat jest czymś innym niż najwspanialszym i najcudowniejszym ze wszystkich błogosławieństw, jest śmiesznie absurdalny.”
Więc jeśli czytasz książki Jeda z rozwagą, pomijając ogólny ton i zwracając uwagę na kluczowe zdania, czeka Cię prawdziwa uczta. Moim zdaniem, Trylogia Oświecenia to lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce stać się motylem.
Wszystkie cytaty w tym rozdziale pochodzą z Trylogii Oświecenia Jeda McKenny